Paź 15 2010

Zwolnienia w Fine Tubes

Jak podaje BBC, zatrudniająca w Plymouth około 380 osób firma Fine Tubes może być zmuszona do zwolnienia 10% załogi.

Jako przyczynę podaje się spadek sprzedaży spowodowany recesją i przesunięcie w czasie ważniejszych projektów. W firmie rozpoczął się 30-dniowy okres konsultacji z załogą.

Fine Tubes produkuje metalowe rury, m.in. dla przemysłu energetycznego, lotniczego i medycznego. Produkty firmy posłużyły również do budowy Wielkiego Zderzacza Hadronów w Szwajcarii.

Wrz 10 2010

Pluskwy atakują!

Po podbiciu USA, pluskwy szykują się do opanowania Wysp Brytyjskich. I nie, to nie jest żart…

Pluskwa domowa (Cimex lectularius)Specjaliści zajmujący się zwalczaniem pasożytów w naszych domach szacują, że z roku na rok zapotrzebowanie na ich usługi w zakresie zwalczania pluskiew wzrasta o 400 do 500%. Dzięki powszechności komunikacji samolotowej, pluskwy w zastraszającym tempie przenoszone są z USA do innych krajów, w tym do Wielkiej Brytanii. Niektóre z brytyjskich hoteli korzystają już z usług firm posiadających psy wytresowane w odnajdywaniu kryjówek pluskw. Read more »

Maj 26 2010

Wybory prezydenckie 20 czerwca 2010

Polacy mieszkający w Plymouth mają możliwość głosowania w najbliższych wyborach na prezydenta RP.

Aby wziąć udział w wyborach najwygodniej będzie zarejestrować się na specjalnej stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych (link nie jest już aktywny – przyp. red). W trakcie rejestracji wybierzesz komisję wyborczą, w której będziesz głosować. Read more »

Kwi 06 2010

Używany samochód – nie daj nabić się w butelkę

Jak podaje brytyjski regulator rynku Office of Fair Trading (OFT), aż 20% z ponad 3,5 miliona rocznie kupujących samochody „z drugiej ręki” napotyka na problemy.

OFT radzi, aby kupując używany samochód korzystać z usług sprzedawców mających dobrą renomę i zrzeszonych w branżowych organizacjach.
Wg. raportu, kupujący często dla „spokoju ducha” wybierają  zawodowych dilerów, zamiast zdecydować się na tańszy zakup prywatny. Tymczasem tylko w 2009 roku zgłoszono 650 tys. skarg związanych z zakupami używanych samochodów od dilerów. Około 67% z tych przypadków dotyczyło usterek mechanicznych i wyszło na jaw w ciągu miesiąca od zakupu.
Zgodnie z prawem (Sale of Goods Act) sprzedawca powinien rozwiązać problem w drodze refundacji, naprawy lub wymiany, jeśli samochód posiadał defekt już w chwili sprzedaży.
Niestety, jak podaje raport, blisko 30% nabywców nie doczekało się zadośćuczynienia i zamiast tego musiało wydać średnio 425 funtów na naprawy.
Sprzedawcy nie informują też najczęściej potencjalnych klientów czy sprawdzali historię samochodu, a mniej niż 30% kupujących w ogóle ją udostępniono.

Jako inne nieprawidłowości raport OFT wymienia:
– samochody o wartości 40 mln funtów rocznie sprzedają dilerzy podający się za prywatnych sprzedawców;
– nielegalne klazule w umowach stwierdzające, że samochód sprzedawany jest w stanie widocznym dla kupującego, i że nie ma mozliwości zwrotu pieniędzy (sold as seen/no refunds);
– „podnoszenie wartości” samochodu o około 1700 funtów przez cofanie licznika.

Średnio w jednym na 8 sprzedanych samochodów obserwuje się „znikanie kilometrów”. Praktyka ta określana słowem „clocking” kosztuje konsumentów około 580 mln funtów rocznie w postaci zawyżonych cen samochodów. Przeciętnie w jednym samochodzie „znika” 100000 przejechanych kilometrów.

Mimo to OFT uważa, że obowiązujące przepisy wystarczają aby poradzić sobie z nieuczciwymi sprzedawcami samochodów, a skupić należy się na ich stanowczym egzekwowaniu. Potrzebna jest również szeroko zakrojona edukacja konsumentów w zakresie przysługujących im praw, oraz jasne wytyczne dla sprzedawców.
Paul Williams, przewodniczący federacji Retail Motor Industry (RMI), potwierdza, że organizacja współpracuje ściśle z OFT i zachęca konsumentów do kupowania samochodów u dilerów zrzeszonych w RMI. Williams zapewnia, że potencjalny nabywca może być pewny jakości obsługi u takich sprzedawców, a w razie gdyby pojawiły się problemy RMI oferuje pomoc w postępowaniu ugodowym.

Andrzej, ourplymouth.org na podstawie BBC.

Kwi 05 2010

Dzień w Torquay

Korzystając z cieplejszych dni, które zawitały na Wyspy, jednego z marcowych poranków ekipa OurPlymouth.org wybrała się na wycieczkę do Torquay.

Głównym punktem  programu miała być wizyta w Torquay Museum, gdzie jedną ze stałych ekspozycji jest ta poświęcona Agacie Christie. Jako środek lokomocji wybraliśmy pociąg i już po niecałej godzinie byliśmy na miejscu. Spacerkiem doszliśmy do centrum miasta. Widać, że sezon jeszcze się tu nie zaczął. Pusta plaża. Remonty tu i tam. Dość łatwo udało nam się znaleźć Torquay Museum. Po uiszczeniu stosownej opłaty mogliśmy rozpocząć zwiedzanie. Kilka małych salek na dwóch piętrach. Trochę skamieniałości, trochę gadżetów z Azji, nawet wnętrze tradycyjnej wiejskiej chaty z Devonu. Wciąż żadnych śladów Agathy. W końcu nareszcie informacja, że tam, o właśnie tam, już jest. Przy wejściu do salki (bo nie można nazwać tego salą) poświęconej sławnej pisarce widniała informacja o zakazie fotografowania. Teraz już wiemy dlaczego. Pewnie po to, aby nikt nie umieścił w internecie zdjęć z tej beznadziejnej ekspozycji. Byliśmy rozczarowani tym co zobaczyliśmy. Większość przedmiotów to rzeczy, które z samą Agathą Christie miały niewiele wspólnego. W sensie dosłownym, nie należały do niej. Jedyne co pamiętamy, to futro i notatnik otwarty na ósmym rodziale „I nie było już nikogo”. Przyznajemy się, że chcieliśmy jak najszybciej stamtąd uciec. Kilka lat temu rodzina pisarki wydała wystawiła na aukcję ponad 700 przedmiotów należących do autorki, w tym biurko przy którym tworzyła. Szkoda, że choć część z tej kolekcji nie trafiła do Torquay Museum.

Na wystawie mozna natomiast zobaczyć kilka przedmiotów pośrednio związanych z twórczościa Agathą Christie, takich jak: garnitur noszony w filmie przez Davida Sucheta (odtwórcy roli Herkulesa Poirot),  garsonka noszona przez Joan Hickson, znaną nam jako Panna Marple. Trochę fotografii (z których część bez trudu można znaleźć w internecie): Agatha z tatą, Agatha z psem, Agatha bez psa za to z babcią, Agatha z przyjaciółkami przyodziane we wrotki. Ponadto kilka wczesnych wydań książek pani Christie i jeszcze parę innych dupereli.

Reasumując: mało interesująca wystawa. Być może dla kogoś, kto nie widział nigdy kolekcji związanych ze sławnymi osobistościami, może być ona warta uwagi, ale osobiście nie sądzę. Na koniec mała uwaga – w muzeum znajduje się mapa, na której zaznaczono miejsca związane z Agathą Christie m.in. Ashfield, dom w którym się urodziła. Jest tylko jeden problem: dom został wyburzony jeszcze za życia pisarki w latach sześćdziesiątych  ubiegłego wieku.

W drodze powrotnej z muzeum dopadł nas głód. Ciężko było znaleźć coś otwartego, jako że sezon jeszcze się nie zaczął. Znaleźliśmy w końcu jeden bar fish and chips  i to nawet „award winning”  jak widniało nad drzwiami! Ryba bardzo dobra, frytki również. Kilka kawek siedziało na murku, bacznie nas obserwując. Widać oswojone. Trochę obawialiśmy się, że wskoczą nam do talerzy. Na szczęście były grzeczne, a właścicielka już po chwili zjawiła się z garścią frytek dla nich. Tak więc wszyscy byli usatysfakcjonowani.

Posileni, zadowoleni i nie mając nic innego do roboty, udaliśmy się w stronę stacji kolejowej, aby opuścić tę Angielską Riwierę. Wrócimy tu na pewno w pełni sezonu, by zobaczyć to miejsce tętniące życiem. Jeszcze kilka zdjęć pośród egzotycznych roślin i można wracać. I pewnie tak by się stało, gdyby nie to, że zobaczyliśmy drogowskaz z napisem „Torre Abbey”, które chcieliśmy kiedyś zwiedzić. Mając dużo czasu, postanowiliśmy zrobić to właśnie teraz. Przy kasie dostaliśmy mapki i mogliśmy zacząć zwiedzanie. Z mapkami czy bez to i tak zwiedzanie wydawało się dość uciążliwe. Nie było jednego kierunku zwiedzania, więc wchodziliśmy jednymi drzwiami, potem wychodziliśmy drugimi i wracali trzecimi. Przez niektóre korytarze przechodziliśmy więcej niż raz, bo nie można było się połapać co i gdzie. Budynek prezentował się ciekawie, połączenie tradycji z nowoczesnością. Jest również winda dla niepełonosprawnych.

Wystrój na plus. Zebrana kolekcja nie powala. Trochę rycin, kilka obrazów sztuki nowoczesnej, kilka starych obrazów. Taki misz-masz. Do tej pory przyzwyczajeni byliśmy do tego, że w starych wnętrzach można oglądać sztukę dawną. Może czas to zmienić? W końcu podoba nam się dobre zestawienie starego z nowym, oraz połączenie tego w spójną całość.

Z ulgą wyszliśmy do ogrodu. Widać, że jeszcze nie do końca zagospodarowany. Torre Abbey otwarto po, zdaje się, trzech latach renowacji. Mogli zaczekać jeszcze z miesiąc czy dwa aż ogrody może zostaną ukończone.

Również tutaj, w ogrodzie, znalazł się także zakątek poświęcony Agacie Christie. Z roślinami trującymi, które wykorzystywała w swoich książkach. Niewiele tam jednak można było zobaczyć, pewnie dlatego, że to jeszcze nie sezon wegetacyjny.

Oprócz ogrodu, można obejrzeć sobie ruiny kościoła, z którego pozostało rzeczywiście niewiele.

Mimo kilku rozczarowań wyjazd uznajemy za udany, w końcu chodziło o przebywanie na świeżym powietrzu w Torquay, a spacer w obie strony, to dobrze spędzony czas w ramach dotleniania się.

Praktyczne wskazówki:

Możesz oczywiście na miejsce dojechać samochodem. My wybraliśmy się w podróż pociągiem. Jest jeszcze autobus, jednak pociągiem wychodzi i taniej, i krócej. Autobus oferował nam półtoragodzinną przejażdżkę, pociąg 50 minut, wliczając w to przesiadkę w Newton Abbott i 10-minutowe oczekiwanie na następny pociąg. Bilety zarezerowaliśmy wcześniej przez internet, można było też zamówić w dobrej cenie bilety na autobus po Torquay. Jak się jednak później okazało są one całkowicie zbędne, całe centrum mozna przejść w kilkadziesiąt minut.

Bilet kolejowy w dwie strony (off-peak – możesz skorzystać nie wcześniej niz od 9-ej rano) dla osoby dorosłej kosztuje £6.

Kwi 02 2010

Wielka Brytania – nowy problem Europy?

Według gazety Dziennik.pl kolejnym, po Grecji, wyzwaniem, z którym przyjdzie się zmierzyć Unii Europejskiej, jest Wielka Brytania, a ściślej jej ogromne zadłużenie i sięgający 12,6% deficyt budżetowy.

Read more »

Mar 13 2010

Opieka medyczna „po godzinach”

Plymouth zajmuje czołowe miejsce pod względem jakości opieki medycznej dostępnej dla pacjentów w Anglii po godzinach pracy przychodni.

W zleconym przez rząd badaniu wzięło udział prawie 1mln 100tys. respondentów.
Do przeprowadzenia zakrojonej na tak szeroką skalę akcji przyczyniła się śmierć pacjenta, który zmarł w 2008 roku, w wyniku błędu niemieckiego lekarza, nie znającego języka angielskiego i nie mającego doświadczenia jako lekarz pierwszego kontaktu. Problem ma jednak swoje źródło w 2004 roku, gdy większość lekarzy pierwszego kontaktu (GP) zrezygnowała z organizowania pomocy lekarskiej po godzinach, gdy została im dana taka możliwość przy odnawianiu kontraktu z NHS.
Lekarz, o którym mowa, zatrudniony został przez prywatną firmę właśnie po to aby zapewnić pomoc lekarską w nagłych wypadkach.
Generalnie, na terenie Anglii, 65% osób, które skorzystały z opieki out-of-hours uważa ją za dobrą lub bardzo dobrą, podczas gdy 13% określa ją jako złą lub bardzo złą.
W Central Lancashire zadowolonych z usług było 72 % badanych, a w Plymouth aż 77%, co zadecydowało o pierwszym miejscu w rankingu.
Najpoważniejsze problemy, na które mogą natknąć się pacjenci to niedostateczne kwalifikacje lekarzy i trudności w prowadzeniu przez nich konwersacji po angielsku.

marlon, Ourplymouth.org

Mar 03 2010

Od kwietnia zapłacisz wyższy Council Tax

Stawka podatku na rok finansowy 2010/2011 wzrasta o około 3%. Jest to jedna z najmniejszych podwyżek w Plymouth w ostatnich latach.

Jednocześnie wiadomo, że w tym roku należy spodziewać się drastycznych cięć wydatków na cele publiczne, które przeciągną się również na kilka kolejnych lat. Przewodnicząca Rady Miejskiej Vivien Pengelly (Konserwatyści) określa obecną sytuację jako „ciszę przed burzą”.
Radny Tudor Evans (Partia Pracy) uważa, że w obecnym budżecie „prawdziwa sytuacja jest ukryta”, w ostatnim roku przekroczono budżet o 3.2mln funtów, a pieniądze ze sprzedaży Citybus’a „siedzą w banku”. Oskarża również Konserwatystów (którzy mają większość a Radzie Miejskiej) o utratę pieniędzy, które ulokowali w islandzkich bankach (było to 13mln funtów; do tej pory udało się odzyskać zaledwie 1 mln). Druga strona z kolei zarzuca kolegom z Partii Pracy, że ich parlamentarzyści z Plymouth – Linda Gilroy i Alison Seabeck, są outsiderami odłączonymi od miasta i nie wywalczyli dla niego większej pomocy. Twierdzą, że gdyby Rząd podniósł kwotę grantów dla miasta o tyle samo procent jak dla sąsiadów, to podwyżka CT nie byłaby nawet konieczna.

Roczne stawki Council Tax na rok 2010/2011

  • Band A – £982.03 (wzrost o £29.96)
  • Band B – £1145.70 (wzrost o £34.94)
  • Band C – £1309.37 (wzrost o 39.94)
  • Band D – £1473.04 (wzrost o £44.93)

(źródło: The Herald)

Mar 02 2010

Czarna seria: call centre w Plympton

Prawie 200 osób utraci pracę w związku z zamknięciem call centre 118-118 w Plympton.

Centrum świadczące usługi typu „biuro numerów” zostanie zamknięte w czerwcu bieżącego roku.
Niektórym z pracowników zaproponowano zgłaszanie swoich kandydatur na wolne stanowiska w innych centrach firmy w południowej Walii.
Początkowo oddział w Plympton zatrudniał 300 osób (2003r.), później zatrudnienie stopniowo malało, w związku ze wzrostem liczby osób, które używają Internetu w celu znalezienia interesujących ich informacji.
(źródło: BBC)

Mar 01 2010

Mutley Plain zamknięte

15 marca rozpocznie się wymiana 500-metrowego odcinka gazociągu na Mutley Plain.

Początkowo na Moor View Terrace, następnie w południowej części Mutley, która zostanie zamknięta 22 marca na około siedem tygodni. Część północna będzie przejezdna wyłącznie dla autobusów (w obu kierunkach). Nie będą one jednak zatrzymywać się w obrębie Mutley. Zamiast tego wyznaczone będą tymczasowe przystanki poza terenem objętym pracami.
Pozostały ruch kołowy przeprowadzony będzie przez Alma Road i Outland Road.
[i]
Andrzej, Ourplymouth.org[/i]

WordPress Themes